|
Wówczas rozesłałem też maile do producentów wyrobów pończoszniczych i magazynów mody (w tym intymnej) z prośbą o informacje na temat pończoch w Polsce. Zero odpowiedzi. Tak więc pisząc o historii rodzimych nylonów, nie pozostaje mi nic innego, jak tylko bazować na pamięci - własnej i znajomych. Pamiętam (a był to chyba 1985 rok) całostronicowe reklamy w kolorowych periodykach. Treść mniej więcej taka: "Wyrzuć stare pończochy i rajstopy - nadchodzi nowa era - era LYCRY". Coś w tym stylu. I rzeczywiście, lycra spowodowała wyrzucenie nie tylko pończoch i rajstop rodem ze "starej" epoki, ale - jak się okazuje - oczyściła ze śladów po nich zakładowe archiwa.
Tyle luźnych dywagacji, zajmijmy się historią. Według mojej wiedzy zaczyna się ona od połowy lat 50., gdyż wcześniej pończochy nylonowe raczej nie były przez nas masowo importowane - w tym czasie władza ludowa stroniła od zakupów u tzw. imperialistów. Krajowa przędza do wyrobu pończoch była produkowana w gorzowskim „Stilonie”. Pewnie od nazwy tej firmy wzięła się nazwa pończoch na opakowaniach: „Pończochy stylonowe”. Czy stylon różnił się chemicznie od nylonu? Tego nie wiem. Wiem jednak, że nasze rodzime pończochy nie odbiegały jakością od amerykańskich odpowiedników. Zwłaszcza wprowadzone na rynek w połowie lat 60-tych pończochy o handlowej nazwie "stylonowe o nielecących oczkach". Miały splot siatkowy, zwany też "kryształkowym", jakby bardziej przestrzenny, z oczkami nieco większymi (coś w rodzaju łuski lina), jednolitej wielkości na całej powierzchni. Pończochy sprawiały wrażenie nieco grubszych, ale nie dlatego, że do ich wyrobu używano grubszej przędzy. Raczej w samym splocie tej przędzy było więcej.
 |
| Stylony pięknie i ekscytująco połyskiwały w słońcu. |
Fakt faktem, te stylony oczek nie puszczały - w miejscu "awarii" robiła się dziura, której zaszycie nie nastręczało problemu. Być może z tych praktycznych względów pończochy o nielecących oczkach tak długo u nas nie dawały się rajstopom. Mówiono też, że pończochy stylonowe to jeden z najtrwalszych produktów socjalistycznej gospodarki.
W latach 70-tych nosiły ja na co dzień nie tylko kobiety "dojrzałe", ale nawet uczennice najstarszych klas szkół podstawowych, licealistki i studentki. Były traktowane jako zwyczajny element garderoby - deklasujący ówczesne rajstopy elastyczne trwałością, ale i elegancją przydawaną nogom. Oczywiście nie znaczy to, że wtedy nylonowe pończochy nie miały wymiaru erotycznego - noszące je kobiety, nawet w przypadku krótszej sukienki, potrafiły zadbać o to, by ich końce z zapinkami nie były widoczne, ale kiedy sytuacja tego "wymagała" subtelnie o tę kwestię nie dbały. Tak więc w latach 70. i na początku 80. pończochy stylonowe (lub jak kto woli - nylonowe) w Polsce powszechnie nosiły: członkinie parafialnych kółek różańcowych - w przypadku tych pań kokieteria raczej w grę nie wchodziła (choć kto to wie) - oraz robotnice z socjalistycznych fabryk, pracownice PGR-ów i kółek rolniczych, intelektualistki, a także damy z wyższych sfer. Jasne, że nie wszystkie. Niektóre pończoch na nogach nie miały ani razu. - Może są elegantsze - powiadały - ale w rajstopach jest swoboda, nie trzeba uważać przy siadaniu i nie ma problemów z zapinkami.
Produkcja pończoch stylonowych w Polsce została zaprzestana w roku 1985 lub 1986. W sklepach dostępne były jeszcze w latach 1987-88. Chyba jedną z ostatnich par pończoch rodzimej produkcji, która pewnie kilka lat leżała za regałem w magazynie, udało mi się kupić w kiosku "Ruchu" jesienią ...1993 roku. Były to czarne stylony o nielecących oczkach.
Legendarne "stylony" o nielecących oczkach, siatkowe ("kryształki") - powiększ zdjęcie, zobaczysz fakturę pończoch.
|