Magia nylonów

Czytając opowiadania pomyśl, czy zostałyby ona napisane, gdyby ich bohaterki miały na swoich nogach nie pończochy nylonowe a samonośne lub rajstopy.

Warto przeczytać

Atrybut seksu i władzy
Przeciwniczki seksownej bielizny twierdzą, że pończochy wkłada się wyłącznie po to, by zrobić przyjemność mężczyźnie...  czytaj

Dlaczego kobiety powinny nosić pończochy?
Kolega podesłał mi ostatnio ciekawy artykuł - czy noszenie pończoch jest dla kobiety poniżające? Ku mojej uldze, tekst nie okazał się być manifestacją feminizmu, lecz pochwałą prawdziwej kobiecości... czytaj

003.jpg
Pończochy wyglądają jak obcięte rajstopy

"Nie rajcują mnie nylony, trafiłem na ta stronę przypadkiem. Obejrzałem ja dokładnie, bo byłem nieco zaciekawiony czymś, co dla mnie wygląda jak ucięte rajstopy. Serwis jest niesamowity, brak w nim chamskiej pornografii, tylko subtelna erotyka. Bardzo dużo można się dowiedzieć o technicznej stronie produkcji pończoch. Nie brak tutaj różnych ciekawostek. Bardziej rajcują mnie rajstopy i baaardzo żałuje, ze nikt nie robi tak porządnego serwisu na ten temat... Niemniej jednak rozumiem maniaków nylonów. Ten urok przeszłości i dawnej elegancji... Przypomina mi to nieco koneserów starych, pięknych mebli, które są drogie i niezbyt praktyczne. Za to, zdaniem koneserów, piękne. Pozdrawiam :))))) Marek."

 

Więcej …
Pończoszki małej Hani
Wpisany przez Edward   

Część I

... Dziś sam jestem dziadkiem, więc cóż mógłbym ofiarować mojemu wnukowi, jeżeli nie... Nie, nie, proszę się nie obawiać, nie będzie to reklama cukierków (nazwy nie wymieniam, bo faktycznie nikt mi za reklamę nie zapłacił) a i ja nie jestem jeszcze dziadkiem... No ojcem jestem, jeżeli chodzi o ścisłość. I z żalem konstatuję, iż dziewczyny, a nawet kobiety w latach hm.. dojrzałe przedkładają wygodę rajstop nad elektryzująco podniecające trzeszczenie pończoch nylonowych i ich cudowne, delikatne marszczenie się nad kostkami.... Co najwyżej pończochy samonośne, ale przecie to nie to...
Jestem po 40-tce, więc pamiętam nylonowe pończochy i podniecenie, jakie wywoływały u mnie od dziecka, nnno, może od wczesnej młodości, kobiece i dziewczęce nogi w tychże. Czasy się zmieniły, kobiety również, a moje fascynacje pozostały. I nic nie jest w stanie wywołać u mnie większego podniecenia niż zgrabne nóżki w nylonach, zmysłowo trzeszczących przy każdym kroku... i te subtelne zmarszczki pod kolanami, nad kostkami... Pamiętam, jakiego doznałem potężnego podniecenia na granicy orgazmu, gdy stwierdziłem, że moja młodsza ode mnie o dwa lata kuzyneczka ma na sobie nylonowe pończoszki... Siedzieliśmy obok siebie na jakimś arcynudnym rodzinnym obiedzie, (było to na warszawskiej Saskiej Kępie), a pod stołem przykrytym obszernym, nisko spadającym obrusem, podpieszczaliśmy się nieznacznie, trochę z nudów, trochę z ciekawości...
Kuzyneczka – pomimo młodego wieku – była dość atrakcyjnym dziewczęciem, a we mnie właśnie szalała „burza hormonów”, więc ... czemu nie, w końcu nie ma to jak w rodzinie! Przysuwając delikatnie swoją nogę do jej, zsunąłem but i zacząłem stopą głaskać i pieścić wierzch jej stopy i zgięcie kostki. Ku mojej radości, Hania (tak miała na imię) nie cofnęła nogi, a jakby bardziej przysunęła ją w moją stronę. Nie byłem pewien, czy to nie jest autosugestia, projekcja moich pragnień, ale brnąłem dalej. Spojrzałem kątem oka na jej twarz: była leciutko zaróżowiona, a po ślicznych usteczkach błąkał się ledwo dostrzegalny uśmieszek – między jednym a drugim kęsem polędwicy po angielsku z pieczarkami... Pod stopą, przez skarpetkę czułem nadzwyczajną gładkość i śliskość jej nogi. Zaśpiewało mi w duszy: p o ń c z o c h y!!! Prawdziwe!!! Nylony!!!! W kroku zaczęło mi pęcznieć w szybkim tempie. W pewnym momencie odważyłem się położyć rękę na jej kolanie, poczułem boską gładkość nylonowych pończoch i .... wzwód mało nie pourywał mi guzików w rozporku! Posunąłem rękę wyżej, wzdłuż ud, ruchem kolistym, głaszcząc też wewnętrzną ich stronę, aż poczułem zgrubienie zapinki na wypustce pończoszki, gładką skórę uda... Przytrzymałem przez moment rękę, delektując się tymi rozkosznymi doznaniami organoleptycznymi... Nie wiem, co było bardziej podniecające: gładkość - nylonów pończoch, czy skóry jej ud...  Hania lekko rozchyliła nogi i dzięki temu mogłem dotrzeć w swojej wędrówce do gorącego miejsca pomiędzy udami, okrytego już wilgotniejącymi majteczkami... Zatrzymałem się tam z rozmysłem, prowadząc niezwykle subtelny masaż przez mokre majteczki. Nagle ręka kuzyneczki poruszyła się nieznacznie i ... poczułem zrazu delikatne, a potem mocniejsze głaskanie moich wypchniętych wzwodem spodni.... Chryste! Jak to dobrze, że ten obrus jest taki długi, a dorośli zajęci sporami politycznymi! Ledwo doczekałem się przerwy przed deserem; oznajmiliśmy, że idziemy na podwórko pobawić się i wybiegliśmy z mieszkania na klatkę schodową. Zanim dotarliśmy na podwórko, na schodach prowadzących do piwnicy, przytuleni doprowadziliśmy ręcznie wzajemnie rzecz całą do końca.
Potem jeszcze nie raz zabawialiśmy się na różne sposoby i przy różnych okazjach – polubiliśmy to obydwoje... Może to jeszcze opiszę. Niestety, nigdy nie doszło między nami do czegoś „dogłębnego”; może, gdybym się na to zdecydował, Hania byłaby moją żoną? Często później stwierdzałem, że to, co czułem do tej małej, to nie była tylko erotyczna fascynacja wybujałych hormonów, ale coś znacznie, znacznie więcej. I może dlatego, ponieważ wychowano mnie w dawnych ideałach męskiej odpowiedzialności, nie chciałem jej „skrzywdzić” i odkładałem tę zasadniczą sprawę na później, gdy będziemy obydwoje dostatecznie dorośli i odpowiedzialni. I w rezultacie inny facet, nie mający być może takich skrupułów, do dzisiaj jest jej mężem i ojcem jej dorosłej już córki.
A Hania? A Hania ma małą pracownię jubilerską na Ochocie. Spotykamy się czasem, raczej rzadko, ale jakoś nie wspominamy młodzieńczych zabaw. Tak jakoś niezręcznie....  

 

Część II

Mieszkałem wtedy z rodzicami w piętrowym domku, a raczej w połówce „bliźniaka” na warszawskiej Sadybie – przedwojennej dzielnicy willowej pomiędzy Czerniakowem a Wilanowem. Rozkład domu był następujący: na parterze salon, kuchnia, mój pokój i toaleta, a na piętrze, na które wiodły stare, poskrzypujące drewniane schody – znajdowała się sypialnia rodziców, łazienka i gabinet ojca, w którym m. in. stał ogromny fotel z wysokim oparciem i miękkimi poręczami . Wieczorami tata często słuchał tam wolnych rozgłośni: BBC, Głosu Ameryki czy Wolnej Europy. Przypominam, że był to koniec lat 60–tych i szalał w Polsce „ustrój wiecznej szczęśliwości”. Ale do rzeczy ...
      Pewnego jesiennego popołudnia rodzice Hani przyjechali na brydża, a Hanię – jako jedynaczkę (podobnie jak ja) – oczywiście wzięli ze sobą, ku mojej wielkiej radości. Zauważyłem na ich wejściu, że dziewczątko ma na sobie gustowny sweterek, plisowaną spódniczkę w szkocką kratę, czerwoną, sięgająca trochę ponad kolanka i ... piękne, ciemnobrązowe, cienkie, nylonowe pończoszki, połyskujące w świetle lampy w przedpokoju. Podczas zdejmowania kozaczków, pończoszki trochę pomarszczyły się (co było dla mnie niezwykle podniecające), więc Hania wygładziła je i podciągnęła. Mała gąska, chyba po naszych pierwszych pieszczotach, domyśliła się, jak na mnie działają pończochy, bo – korzystając z tego, że dorośli przeszli już do salonu – robiła to powoli, niesamowicie zmysłowo, wręcz erotycznie, spoglądając na mnie spod pochylonej główki z szelmowskim uśmieszkiem. Zauważyła na pewno znajome wybrzuszenie w moim kroku, gdy – poprawiając zapięcie pończoch - uniosła spódniczkę i odsłoniła wypustki mankietów pończoszek wysoko na udach... Jej uśmieszek wiele mi obiecywał.... Zacząłem kombinować na prędce, nad jakimś sposobem znalezienia się z Hanią sam na sam, żeby znowu móc pieścić jej nóżki w pończoszkach i to co między nóżkami, żeby znowu poczuć jej rozkosznie małą i delikatną rączkę na swoim twardym i spragnionym rozkoszy narządzie... Rozmaite pomysły i preteksty przelatywały mi jak wichry przez głowę, jeden gorszy od drugiego, a tymczasem rozwiązanie nieoczekiwanie przyszło samo, proste i naturalne. Później, z perspektywy czasu, nabrałem przekonania, że sama Hania musiała być autorem tego pomysłu. Okazało się, że Hania ma do nauczenia jakiś długi wiersz; żebyśmy sobie wzajemnie nie przeszkadzali (ja też miałem jakieś lekcje do zrobienia), została wysłana na górę, do gabinetu taty. Posławszy mi radosne i zachęcające (tak to wtedy odebrałem) spojrzenie, Hanusia grzecznie podreptała na górę z książką pod pachą, szeleszcząc pończochami... Wydaje mi się, że rozmyślnie ocierała nogę o nogę, by tym dźwiękiem doprowadzić mnie do wrzenia, mała sadystka.... Zamknąłem się w swoim pokoju i nad jakimś zadaniem z fizyki, którego nie byłem w stanie nawet prawidłowo przeczytać, liczyłem wlokące się minuty i nasłuchiwałem licytacji z salonu. Czas jakby stanął. Minuty przybierały rozmiar godzin, trudno było mi opanować chęć pobiegnięcia na górę, przed oczyma miałem te cudowne, lśniące pończoszki wygładzane przez Hanię z promiennym wzrokiem, wyobrażenie górnych partii ud opiętych pończochami, gładkość jasnej skóry kontrastującej z brązem nylonów paliło mnie żywym ogniem! Co chwila spoglądałem na zegarek, wreszcie po jakiejś pół godzinie, nasłuchując przebiegu licytacji i komentarzy po rozdaniach uznałem, że zaangażowanie naszych rodziców w grę było wystarczająco duże, by nikt nie oderwał się od stołu. Cicho otworzyłem drzwi i na palcach poszedłem na piętro. Lekkie poskrzypywanie schodów, które w moich uszach brzmiało, jak wystrzały z pistoletu, nie było słyszalne w salonie, gdzie gra toczyła się swoim rytmem.
Pokój tonął w półmroku, mała lampa na biurku rzucała krąg światła na  siedzącą w fotelu Hanię z książką na udzie nogi założonej na nogę. Lekko nią kołysała, bujając papuciem zaczepionym tylko za paluszki stopy... Zauważyłem delikatne, drobne zmarszczki pończoszki na kostce, ogromnie podniecające... Hanusia uniosła głowę i spojrzała na mnie radośnie, ale zarazem jakoś tak poważnie i głęboko:
- Nareszcie jesteś – prawie westchnęła, odkładając książkę na biurko.
Bez słowa ukląkłem przed nią, objąłem łydki ciasno tuląc się do nich i położyłem głowę na kolanach i przez moment tkwiłem bez ruchu, delektując się jej ciepłą bliskością. Hanusia położyła dłonie na mojej głowie i gładziła z wolna włosy. Twarzą i rękami czułem rozkoszną gładź nylonowych pończoch; ich dotyk sprawił, że krew w żyłach miała temperaturę płynnego metalu. Głaskałem hanusine łydki, pieściłem drobną piętkę, a całując kolanka wdychałem cudowny zapach jej nóg: zapach skóry, świeżej bielizny i subtelny zapach dziewczęcego podniecenia. Okrywałem gorącymi pocałunkami jej uda, głaszcząc dłońmi całe nóżki od pięt po biodra, podsunąłem wysoko spódniczkę, całowałem uda na przemian  przez pończoszki i odsłoniętą, aksamitną skórę, ssałem zapinki pończoch na końcach szerokich, różowych tasiemek od pasa przykrytego błękitnymi, bawełnianymi majteczkami, najrozkoszniejszy na świecie zapach podnieconej dziewczyny drażnił moje nozdrza.. Hania rozchyliła nogi i wreszcie położyłem dłoń na jej kroku, masując koniuszkami palców przez tkaninę majteczek. Westchnienia dziewczyny stały się głębsze i głośniejsze. W pewnym momencie chwyciłem Hanię mocno za biodra, uniosłem i zacząłem zsuwać majteczki.
- Nie, przestań, co będzie jak ktoś wejdzie – wyszeptała głosem drżącym z podniecenia.
- Schody skrzypią, usłyszymy, zdążysz nasunąć spódnicę na uda – artykulacja słów też nie szła mi składnie.
Hania sama zaczęła zdejmować majtki, zaś ja podniosłem się, by zdjąć sweter – z podniecenia było mi bardzo gorąco. Staliśmy ciasno przytuleni, Hanusia uniosła lekko twarz w moim kierunku. Nasze usta spotkały się w namiętnym pocałunku. Miała przesmaczne, trochę wilgotne, miękkie wargi, rozchyliła je poddając się moim. Wsunąłem język w jej usta, napotykając na jej elastyczny, niesamowicie podniecający język, masowałem go swoim, penetrowałem wnętrze jej ust, owijałem swój język wokół jej, przesuwałem po zębach, sięgałem niemal migdałków... Po całym ciele przeszedł mi dreszcz, jak prąd elektryczny. Nieustannie głaszcząc jej nóżki przez lekko fałdujące się pończochy, dobrnąłem pocałunkami do krawędzi pończoch i poczułem wargami i językiem zmysłowy kontrast dwóch różnych gładkości: nylonów i dziewczęcej skóry. Hanusia wzdychała coraz wyraziściej. Jej uda w pończoszkach ocierały się o moje policzki i uszy, boski dotyk nylonu sprawił, że niemal wyłem z podniecenia. 
(...)
Gdy wychodziłem z pokoju Hanulka pocałowała mnie tak ciepło i czule, gładząc jednocześnie mój policzek... Na schodach dobiegły mnie strofy wiersza deklamowane dźwięcznym głosem....  

 

 
Komentarze (1)
1 Czwartek, 06 Maj 2010 09:07
ola zawiślak
stara

Dodaj swój komentarz

Imię:
Komentarz:

Kobiety na forach:

Myślę, że jeżeli jakiemuś facetowi zależałoby akurat na pończochach, to na te 10-15 minut w sypialni każda kobieta je założy. Tylko trzeba coś powiedzieć, a najlepiej podarować jej takie pończochy, jakie się wam podobają.

~22-latka

W czym do sypialni?

(...) Pamiętaj o tym, że pończochy na pasku to klasyka i ikona erotycznego wizerunku - skoro całe pokolenia mężczyzn nie dały się przekonać, że rajstopy są bardziej sexy, to coś w tym musi być. (...)

Z forum "Kobieta w Interia.pl"

kosmetyka, uroda, zdrowie katalog stron internetowych