|
Nie przypominam sobie dokładnie, ale prawdopodobnie wszystko zaczęło się od tego, że będąc u ciotki najbardziej lubiłem bawić się w kuchni pod stołem. Bawiąc się, często zdarzało mi się dotykać nóg ciotki, na co początkowo w ogóle nie zwracałem uwagi.
Zawsze, gdy moi rodzice chcieli gdzieś wyjść, zostawiali mnie pod opieką ciotki. Tak więc przynajmniej dwa razy w miesiącu nocowałem u niej, a wieczory spędzałem bawiąc się na kuchennej podłodze. Ciotka Gizela, pięć lat starsza od mojej mamy, była dla mnie najmilszą, a przez to i najpiękniejszą kobietą na świecie. Prawie zawsze uśmiechnięta, miała - na co dopiero później zacząłem zwracać uwagę - zgrabne i długie nogi. Poza tym była bardzo elegancką kobietą, która nawet do pracy w kuchni nie przebierała się, tylko zakładała kolorowy fartuszek. Rozwiedziona, nie miała dzieci. Zazwyczaj byliśmy sami, gdy u niej nocowałem. Myślę, że właśnie przez to, że była sama, zawsze z chęcią zgadzała się na mój pobyt u niej. Na początku chętnie zostawałem u ciotki dlatego, że pozwalała mi później chodzić spać, dłużej się bawić i zawsze robiła do jedzenia coś specjalnie dla mnie. Jednak po kilku wizytach pojawiły się całkiem nowe okoliczności, dla których jeszcze chętniej zostawałem u niej.
Kiedyś wieczorem jak zwykle bawiłem się moimi samochodzikami puszczając je po podłodze w kuchni – tak, żeby dojechały jak najdalej. Dotychczasowy rekord znajdował się tuż przed stołem. Właśnie wtedy mój najnowszy samochodzik, który dostałem od kolegi za trzy inne, ustanowił nowy rekord, wjeżdżając pod stół. Ciotka w tym czasie siedziała przy stole i czytała gazetę. Wszedłem pod stół, żeby wyciągnąć samochodzik i zobaczyłem, że zatrzymał się w pobliżu jej stóp. Mój najlepszy samochodzik stał na wprost czółenek na cienkim obcasie, wówczas najmodniejszych. Miałem właśnie wyjść spod stołu, gdy moje spojrzenie zatrzymało się na łydkach ciotki. Struktura, a właściwie przezroczystość i delikatność materiału, jaki okrywał nogi oraz błysk odbijającego się światła przyciągnęły magicznie mój wzrok. Jak zahipnotyzowany wpatrywałem się przez dłuższą chwilę w beżowy, połyskujący materiał, powoli przesuwając spojrzenie wyżej pod skraj spódnicy, który był tak podwinięty, że zobaczyłem kawałek grubszego splotu tkaniny, do którego przypięte były niezbyt szerokie, gumowe paski z metalowymi zapinkami. Zaczęło mi się robić coraz cieplej, jednocześnie poczułem się winny, że nie mogę oderwać wzroku od tego miejsca. Ciotka jednak nie zwróciła na mnie uwagi, więc mogłem zostać pod stołem i napatrzeć się do syta. Ciepło, o którym wspomniałem, promieniowało z mojego podbrzusza na całe ciało, dlatego jestem dzisiaj pewien, że było to moje pierwsze doznanie o seksualnym podłożu.
Od tej pory, podczas odwiedzin u ciotki, działo się tak, że zawsze, gdy siedziała przy stole, moje samochodziki niby przypadkiem, wielokrotnie wjeżdżały pod stół, dzięki czemu mogłem obserwować jej nogi z bliska przez jakiś czas. Pończochy, które nosiła ciotka, były zazwyczaj koloru ciemnobrązowego lub beżowego i na pewno były drogie, gdyż mocno mieniły się i błyszczały w świetle. Spódnicę, bluzkę i buty miała zawsze elegancko dopasowane, co jeszcze bardziej podkreślało jej urodę. Dni mijały, a ja – z powodu hormonów przejmujących kontrolę nad moimi myślami - powoli zaczynałem patrzeć na kobiety z nieco innej perspektywy. Gdy więc nadarzyła się ponowna okazja, wszedłem pod stół i zdecydowałem się na dłuższy pobyt w tym ciekawym dla mnie miejscu. Żeby ciotka niczego się nie domyśliła, zabrałem ze sobą wszystkie samochodziki i udawałem, że się bawię. W rzeczywistości jednak moja uwaga była skupiona na zupełnie czymś innym. Wtedy właśnie wydarzyło się coś, co zdecydowało o tym, że pończochy stały się dla mnie atrybutem kobiecości. Właśnie zawiedziony miałem wychodzić spod stołu, bo spódnica odsłaniała tylko kawałek kolana, gdy ciotka powoli zaczęła zakładać nogę na nogę. Na chwilę zobaczyłem po raz pierwszy w życiu pończochy na nogach w całej okazałości. Fala gorąca oblała moje całe ciało, zbliżyłem się - by lepiej się przyjrzeć, a czubek buta ciotki zatrzymał się prawie na moim nosie. Straciłem równowagę i aby nie upaść, mimowolnie złapałem się za jej łydkę. Nie wiem, czy to gładkość pończochy, czy dotknięcie nogi dorosłej kobiety spowodowało, że poczułem w spodniach między nogami ucisk od wzwodu mojego członka. Był to pierwszy wzwód z innej przyczyny niż pełny pęcherz. Zatrzymałem dłonie na łydce ciotki nieco dłużej, niż by tego wymagało złapanie równowagi, dzięki czemu chwila ta wyraźnie utkwiła mi w pamięci. Zreflektowałem się jednak i czerwony jak burak szybko wyszedłem spod stołu. Na szczęście ciotka niczego się nie domyśliła, albo nie dała tego po sobie poznać. W ten dzień nie chciałem już dłużej się bawić i poszedłem wcześniej spać. Gdy tylko zamknąłem oczy, od razu zobaczyłem to samo, co widziałem pod stołem. |
Ten dotyk i ten splot to jest to!
Irena
Kocham NYLONY!
Pozdrawiam