
Atrybut seksu i władzy
Przeciwniczki seksownej bielizny twierdzą, że pończochy wkłada się wyłącznie po to, by zrobić przyjemność mężczyźnie... czytaj
Dlaczego kobiety powinny nosić pończochy?
Kolega podesłał mi ostatnio ciekawy artykuł - czy noszenie pończoch jest dla kobiety poniżające? Ku mojej uldze, tekst nie okazał się być manifestacją feminizmu, lecz pochwałą prawdziwej kobiecości... czytaj

| Szczęśliwy wypadek |
|
Młodsza koleżanka ośmieliła i mnie do napisania paru słów, bo mamy podobne doświadczenia (chodzi o koleżankę - autorkę listu "Przez nylony do serca", który publikuję poniżej - przyp. red.). Mam już 35 wiosen, a pończoszki nylonowe znam od ponad 15 lat. Jednak po roku 90. zdecydowanie porzuciłam je dla rajstop, ale schowałam paseczek z podwiązkami i kilka opakowań "zabytkowych nylonów". |
| Więcej … |
| Ogień |
| Wpisany przez Tadeusz |
|
Dzień był niezbyt piękny. Pochmurno i jakoś tak mało wiosennie. Na uczelni nie było stresujących momentów i jakoś dało się przeżyć. Od dłuższego czasu jednak czegoś mi brakowało. Jakiś stan przygnębienia wywołany problemami prozy dnia codziennego utrzymywał się od dobrych kilku dni. Stałem się wewnętrznie pusty. Pisanie mi nie szło, myślenie koncepcyjne też mi nie szło. W domu też nie specjalnie. A w dodatku fizycznie wyraźnie oklapłem. Los jednak lubi się bawić naszym życiem i podsyła nam niespodzianki. I spotkałem właśnie ją. Uosobienie wdzięku - drobną blondyneczkę w ślicznych nylonach. Powiecie - za dużo szczęścia na raz. Tak to jest w tanich bajkach, a nie w dzisiejszym świecie. Może i tak, ale tak to się zaczęło. Czy to romans – może tak i to taki, który zdarza się raz na sto przypadków. Już nie chciałem wyjechać za oceany. Odczułem gwałtowną potrzebę kontaktu z osobą nadającą na tej samej fali - osobą, która jest wewnętrznie piękną i ładuje moje akumulatory w sposób niezwyczajny. Przebywanie z nią stało się czymś doskonałym. Znałem ją już nieco dłużej, ale tak naprawdę to nie interesowała mnie specjalnie. Owszem od czasu do czasu gdzieś ją na uczelni zobaczyłem, ale nawet cieplej się nie odezwałem. Ale pewnego lipcowego ranka siedzieliśmy blisko siebie, a ona ubrała coś, co mnie zelektryzowało. Błysnęły piękne nylony, elegancja i gracja. Niezwykłe ruchy, delikatny rumieniec, różowa podwiązka. Po prostu czar, kuszenie i zalotność. Zagrała całym swoim ja, nawet o tym nie myśląc. I nagle z piany niebytu wynurzyła się w mojej wyobraźni dama, której nie widziano wcześniej. Dałem jej do zrozumienia, że wygląda wspaniale i że pończochy na jej nogach są boskie. Odniosłem wrażenie, że sprawia jej przyjemność moja atencja, i że to właśnie dla mnie założyła te pończochy. Nie myślała, że wpadła w sieć osobistego uroku. Poszedłem dalej za tym nieznanym. Niby nic, ale zaczęło mi sprawiać przyjemność jej towarzystwo. Nawet nie dlatego, że ma ładne nogi, ale dlatego, że jest uduchowiona i pełna fantazji. Niby nieśmiała i poukładana, a jednak gorąca i radosna. Niby taka nowoczesna, a jednak wstydliwa i romantyczna. I tak ładnie ukrywa tajemnicę pod spódniczką, że można kręcić film szkoleniowy. Pończochy wyzwalały w niej image kobiety z filmów, a nie szarości dnia. Nosiła je od wczesnych lat szkolnych z niezwykłym upodobaniem. A tym razem otoczenie dopomogło i obudził się ogień, ogień zaraźliwy, ale niezwykle przyjemny dla otoczenia. Zaczęła w niej wzbierać moc. Moc czaru i sex appealu. Wypiękniała, ponad miarę a na twarzy zagościł uśmiech rozmarzenia. Jej zgrabna figurka nabrała zalotnego sznytu, a ruchy wysubtelniały. Stała się kuszącym, zmysłowym obiektem pożądania. A gdy pewnego dnia powiedziała mi, że ostatni z żonkili jej zwiędł, wiedziałem, że chce i potrzebuje pieszczoty i muszę iść za tym głosem. Chciałem wręczyć jej zaraz bukiet czerwonych róż. Siedzieliśmy w kawiarni obok siebie. Ona uśmiechała się i miękkim głosem opowiadała o swoich koleżankach i sobie. Jak ona pięknie się uśmiecha – pomyślałem. Wcześniej nie widziałem, że jej twarz aż tak ładnie wyraża stan uduchowienia. Lekko przymrużone oczy, delikatne westchnienie i ogień wewnętrzny. Śliczne nogi trzymała na wierzchu, apetycznie pocierając od czasu do czasu nylonami. Miała różowe podwiązki i koronkowe majteczki. Dokładnie tak, jak lubię i czego w domu nie widziałem od lat. Nawet nie zdawałem sobie sprawy, że zacząłem jej pożądać jak mężczyzna, który chce kobietę wznieść na wyżyny uniesienia i sycić się sprzężeniem zwrotnym emitowanym przez jej zmysły. Nigdy nawet jej nie dotknąłem, ale teraz przemożna chęć zatopienia rąk w jej blond włosach nie dawała mi spokoju. Chciałem ją przytulić i taką lekko omdlałą trzymać w ramionach, wysysając z niej żar i ładunek emocji. A ona dalej czarowała i panowała nade mną. Oddałem się działaniu emocji, zostawiając świadomość w błogim spokoju. Szliśmy do samochodu. Padał deszcz. Objąłem jej delikatną figurę i poprowadziłem mokrą ulicą. Było mi przyjemnie, czując kształt drobnego ramienia w dłoni. Otworzyłem drzwi starego mercedesa i pomogłem damie wsiąść. Nieco krótka spódniczka utrudniała dyskretne zajęcie miejsca na fotelu. Udało się wprawdzie bez konfuzji, ale i tak różowy trójkącik pod spódniczką zaświecił na moment błogim światłem pożądania. Za chwilę staliśmy w korku i po raz pierwszy od niepamiętnych czasów nie jechałem po chodniku, nie kląłem i nie trąbiłem. Mógł sobie ten korek trwać, nawet godzinę. Prawą ręką gładziłem jej włosy, a ona przymrużyła powieki i poddawała się pieszczocie. Od czasu do czasu westchnęła głębiej. Chciałem gwałtownie ją pocałować, a najlepiej przytulić. Pończochy szeleściły zabójczo i wywoływały nieznośne ciśnienie. Dotknąłem jej nóżek. |
Oj mało jest facetów którzy uwielbiają jak kobieta nosi pończochy i mało jest kobiet które je noszą. ~Monika |
W czym do sypialni?
(...) Pamiętaj o tym, że pończochy na pasku to klasyka i ikona erotycznego wizerunku - skoro całe pokolenia mężczyzn nie dały się przekonać, że rajstopy są bardziej sexy, to coś w tym musi być. (...)