|
Pani Ania od jakiegoś już czasu nosi nylony i absolutnie nie zamierza ich zamienić z powrotem na rajstopy. Zagustowała we wspaniałym poblasku i wyjątkowej jakości amerykańskich pończoch z niegdysiejszych lat. Stała się niebezpiecznie piękna, a nylony micromesh podkreślają jej urodę i zgrabną figurkę. Ania od pewnego czasu szczególnie dba o wygląd i zgranie szczegółów, a właśnie pończochy powodują, że reszta ubioru jest równie elegancka i musi gustownie pasować, nawet majteczki. Ot takie drobne sprzężenie zwrotne ku uciesze tych, którzy chcą i potrafią docenić kompozycję, w której głównym elementem jest prawdziwa kobieta. I ogląda nasze biuro ten widok, a niektórzy chłopcy mają problem.
Pewnego razu udało mi się wiosenną porą zaprosić tą oazę wdzięku na lody. Ot tak, po prostu chciałem trochę poprzebywać w towarzystwie kobiety obdarzonej nie tylko urodą, ale również pięknem wnętrza, noszącej moje ulubione nylony, które w dodatku tak ładnie na jej nóżkach leżą, że trudno jest się nie oglądnąć. Tym razem Ania miała na sobie seksowną, czerwoną spódniczkę do kolan z długim rozcięciem, prawie aż po podwiązki i do tego czarny żakiecik. Bluzeczka uwypuklała jej kształtne piersi, które jak dwa jabłuszka lekko falowały, gdy swobodnie płynęła po dywanie. Ale najbardziej rzucały się w oczy nylony, których moc podkreślała eleganckim, niemal tanecznym krokiem, wykonywanym na wysokich szpilkach. Od czasu do czasu spod rozciętej spódniczki błysnęła koronką pięknej, nylonowej halki, co jeszcze dodawało powabu całej kompozycji. Podobała mi się bardzo i byłem dumny z tego, że w tym wspaniałym zjawisku mam swój drobny udział.
Usiedliśmy w małej niszy kawiarni, tak że dało się wyczuć delikatny zapach jej perfum, chyba Miyake. Byłem na randce z damą, która u wtajemniczonych pociąga i porusza końcówki zmysłów, która wie, co to jest czar i urok. Spod stołu dało się usłyszeć delikatny szelest nylonów, powolny i bardzo miły dla ucha, którym się bawiła. Rozmawialiśmy o kobietach i wyglądzie. Zapytałem również o jej wrażenia z przejścia na nylony. Odpowiedziała, że się tego nie spodziewała, ale są one bardzo wygodne i miłe w noszeniu. W dodatku są trwalsze od rajstop i już nie wróci do lycry. Koleżanki często ją pytają, co to za rajstopy?. Odpowiada wówczas, że to takie super crystal, mając przy tym nieco uciechy. Podano lody i lampkę wina. Gdy tak siedziała na wprost, uśmiechając się delikatnie, wyglądała, jak wymarzony temat portretu dla artystycznej fotografii. Po prostu kwitła pięknem, a wysoki kieliszek z czerwonym winem przy ustach wspaniale harmonizował z kolorem jej włosów. Śpiewny głos Ani idealnie wkomponowywał się w atmosferę, a powolne i elegancie ruchy dopełniały całości. Byłem oczarowany. Nawet nie wiedziałem, jak głęboko artystyczną duszę uwolniłem z zaklęcia.
W pewnym momencie w chwili przelotnego uśmiechu nieznośny kawałek loda spadł z łyżeczki wprost na spódniczkę mojej damy. Wyjąłem chusteczkę, namoczyłem w wodzie i zabrałem się natychmiast do oczyszczenia plamy. Ania obróciła się delikatnie w moim kierunku i nie oponowała. Przez otwarte rozcięcie widać było delikatną koronkę w kolorze szampana, a nieco wyżej, przez przeźroczysty nylon halki, podwiązkę eleganckiego paska i kawałeczek apetycznego udka. Kompozycja była po prostu dziełem na miarę Renoira. Nawet nie specjalnie chowała ów obrazek. Wiedziała, że robi mi dyskretną przyjemność. A moje ciśnienie podskoczyło niebezpiecznie z wrażenia. Mógłbym tą plamę zmywać przez godzinę, patrząc jak ciele na malowane wrota i szukać głębiej i głębiej. Przez spódniczkę czułem ciepło jej uda i delikatne drżenie przy dotyku. Jest nie tylko wrażliwa, ale i niezwykle gorąca pomyślałem. Postanowiłem pogłaskać ją po pończoszkach. Zadrżała mocniej, westchnęła i wycofała się z dalszej gry. A mnie już mózg przenicowało. Taka delikatna siateczka na miękkim, ciepłym udzie i subtelne drżenie, wrażliwej na dotyk nimfy.
Spódniczkę uratowano i dokończyliśmy spożywać nasze lody. Jeszcze kilka minut miłej rozmowy i czas randki nieubłaganie dobiegł końca. Parę spojrzeń i uśmiechów. Wychodziliśmy z lokalu, a w zachodzącym wiosennym słońcu blaski nylonów Ani wyglądały niesamowicie. Gdy otworzyłem jej drzwi samochodu, moja dama jakoś tak dziwnie i tak dość niezgrabnie chowała nóżki do środka, jedną po drugiej, że na moich spodniach pojawiła się plamka. Dobrze, że Ania nie chciała jej czyścić, ale chyba wiedziała, co jest jej powodem. Wot szutniczka, jakby to w zaprzyjaźnionym kraju stwierdzono.
To była wspaniała godzina zapomnienia i wytchnienia, a stałą się piękną, bo pewien zboczony na punkcie nylonów facet chciał uczynić z trochę zbyt mało docenianej kobiety księżniczkę, a ta specjalnie się nie opierała i sprawie dopomogła. Na zakończenie dostałem całuska i ta nagroda nie daje mi teraz spać. Przez to muszę pisać, pisać, pisać i może w końcu padnę. A wam, drodzy czytelnicy "Magii Nylonów", życzę takich wrażeń, może nie na co dzień, bo to by się stało nader powszechne. Ale zróbcie waszym damom przyjemność, a one z pewnością nie pozostaną dłużne - zwłaszcza te, które dla was ubierają nylonową mgiełkę na nogi. I tym samym pozwólmy romantyzmowi ciągle żyć. |
To co tu przeczytałam oczarowało mnie do głębi. Ileż bym dała by i mnie ktoś tak opisywał :) Czuję, że od dziś zastąpię ukochane samonośne pończochy na delikatne nylony...
Może i mnie kiedyś zabierzesz na lody